Dragon Ball AZ logo by Gemi

Dark Kaioshin Saga

Część druga: Wróg

024 | 025 | 026 | 027 | 028 | 029 | 030 | 031 | 032 | 033 | 034 | 035 | 036 | 037 | 038 | 039 | 040 | 041 | 042 | 043 | 044 | 045 | 046 | 047 | 048 | 049 | 050 | 051 | 052 | 053

Rozdział XXXI - Konstruktor Bulma

  Podróż Kuririna i #18 przebiegła wyjątkowo spokojnie, bez najmniejszych problemów dotarli do pozornie niezamieszałej pylistej planety, która mieściła tajną kwaterę Androidów Zeta. Jak wyjaśniła im Gemini, androidy nie mogły mierzyć się z niektórymi wojownikami Umierających Gwiazd, jak chociażby Edge, więc uprawiały głównie partyzantkę, atakując z ukrycia i wycofując się gdy pojawiali się przeciwnicy poza ich zasięgiem. Statek osiadł na podziemnym lądowisku ukrytym pod niczym niewyróżniającą się formacją skalną.
 
  - Chciałabym wam przedstawić cały skład drużyny Zeta - powiedziała Gemini wskazując krótki szereg androidów, które wyszły na powitanie przybyłych. Wszystkie maszyny były raczej podobne do ludzi, ale miały metalicznie szarą skórę. - A więc, od lewej mamy Cancera, Leo, Scorpio, naszego przywódcę Sagitariusa oraz Virgo.
  - Widzę, że przywozisz gości Gemini - odezwał się Sagitarius. - Mam nadzieję, że wiesz co robisz... A gdzie Aries?
  Gemini posmutniała, chociaż Kuririn nie był pewien, czy androidy Zeta faktycznie odczuwały emocje, czy była to tylko symulacja.
  - Niestety, Aries został zniszczony.
  Stwierdzenie to wyraźnie zasmuciło cała grupę, może z wyjątkiem przypominającej dziesięciolatkę Virgo.
  - Mam jednak także dobre wieści. Znalazłam kogoś, kto będzie w stanie go naprawić. Prawdopodobnie ta osoba da radę naprawić też Librę i Taurusa, może nawet dokończy budowę Capricorna i Piscesa!
  Ta wiadomość wywołała jeszcze większe poruszenie.
  - To bardzo ciekawe wiadomości, czy jesteś tego pewna?
  - Tak, naprawiła mnie, chociaż byłam poważnie uszkodzona. Teraz czuję się dużo lepiej niż przed wyruszeniem na Ziemię.
  - Rzeczywiście... Twoje odczyty energii dawno już nie były tak dobre - zauważył Scorpio, krępy android o krótkich włosach.
  - Czy ta osoba jest z tobą? - Sagitarius wskazał na stojących przy wejściu do statku kosmicznego nieco speszonego Kuririna i milczącą #18.
  - Niestety nie - zaprzeczyła Gemini. - To jej przyjaciele. Mam więcej niespodziewanych wieści. Na Ziemię wyruszył sam Edge.
  Gemini już po raz trzeci wywołała zaskoczenie wśród swoich towarzyszy.
  - To zadziwiające, że planeta przetrwała - powiedział wściekle Leo, poza Sagitariusem najwyższy z androidów.
  - Ziemianie zdołali odeprzeć jego atak. - Androidka uśmiechnęła się. - Mówiłam, że jest więcej zaskoczeń. Sagitariusie, może ty, Leo i ja oraz nasi goście moglibyśmy przejść do pracowni konstruktorki, tam wszystko wam opowiemy.
  - Dobrze. Cancer tymczasem zaniesie wasze rzeczy do... hmm... rzadko przyjmujemy to gości...
  - Mamy tylko tę jedną walizkę... - powiedział nieśmiało Kuririn. - Mogę ją nieść ze sobą.
  - Dobrze więc, chodźmy.

  Pracownia konstruktorki do złudzenia przypominałaby swój odpowiednik u Bulmy na Ziemi, gdyby nie kilka różniących je szczegółów. Chodziło głównie o to, że na Ziemi Bulma nie miała w swoim miejscu pracy pięciu mniej lub bardziej rozłożonych na części androidów.
  - Nie lubimy tu przebywać - powiedział Sagitarius. - To dla nas jak cmentarz...
  Kuririn pokiwał głową.
  - Ten tutaj... - Sagitarius wskazał androida niemal do złudzenia przypominającego stworzonego przez Gero #16. Maszyna miała zaledwie pół głowy i liczne uszkodzenia na całym ciele - ...to Taurus, nasz poprzedni przywódca. Został zniszczony przez Edge'a, podobnie jak leżąca tam Libra... Tamta dwójka - tu Sagitarius wskazał dwa androidy w tak wczesnej fazie produkcji, że wyglądały raczej na stosy części zamiennych - to androidy inżynieryjne, nigdy nie skończone. Natomiast tam pod ścianą stoi przyczyna naszego upadku. Aquarius.
  Android nazwany Aquarius różnił się od reszty drużyny Zeta, nie miał szarej skóry, wyglądał dokładnie jak człowiek. Był dość wysoki i miał długie, czarne włosy.
  - Technika stworzenia Aquariusa była inna niż reszty z nas. My jesteśmy tylko maszynami, on był zbudowany na bazie ludzkich komórek, wprowadzono mu też gotowy bank pamięci.
  - To znaczy? - zapytał Kuririn.
  - Miał wspomnienia jakiejś żywej istoty.
  - Czyje?
  - Tego nie wiem.
  - Właśnie dlatego powinniście rzucić okiem na dane w komputerze - zaproponowała Gemini.
  - Niespecjalnie znam się na komputerach - zmarkotniał Kuririn.
  - Odsuń się. - #18 odepchnęła męża i usiadła przy terminalu. - Zobaczmy... - zaczęła stukać na klawiaturze z niemałą wprawą, Kuririn nie nadążał wzrokiem za jej palcami. - Jest tu coś w rodzaju dziennika osobistego...
  - Wiemy, ale nie znamy do niego hasła.
  - Hmm... - zastanowiła się #18. - Hasło, tak? - Po chwili namysłu androidka wystukała słowo "Vegeta", poskutkowało.
  - Skąd znałaś hasło? - zapytał zaskoczony Sagitarius.
  - Odgadłam. Dobrze... Co my tu mamy? - Zaczęła przeglądać drzewko katalogów. Po krótkiej chwili coś znalazła. - Ciekawe... jest tu plik oznaczony "wiadomość dla przybyszów z Ziemi".
  - Włączaj - zaproponował Kuririn.
  Androidka wcisnęła jakiś przycisk, co spowodowało wysunięcie się ze ściany jakiegoś urządzenia, po chwili okazało się, że jest to holoprojektor, gdyż wyświetlił obraz jakiejś kobiety.
  Była to Bulma, jednak nieco starsza niż ta żyjąca na Ziemi. Mogła mieć jakieś dziesięć lat więcej.
  - Witaj Kuririnie. Witaj #18. Z tego co pamiętam, Marron nie ma z wami.
  - Bulma, to ty? - zapytał Kuririn.
  - To tylko nagranie - upomniała go #18. - Zamknij się i słuchaj.
  - Skoro oglądacie to nagranie to znaczy, że Północna Megagalaktyka została odtworzona przez Saladina i przybyliście tu na statku Gemini. Według stanu waszej wiedzy w ciągu roku Gero i Babidi stworzą potwora, by walczył z Saiyanami i zniszczył Ziemię. Ja pochodzę z rzeczywistości, w której Babidi, Gero i ich współpracownik, którego tożsamości nie udało mi się rozszyfrować, zwyciężyli. Nigdy nie doszło do powstania tego nowego wojownika, ale i tak przegraliśmy. Do naszej porażki doprowadził ciąg wydarzeń zapoczątkowany przez rozłączenie Vegetto. Nie wolno wam do tego dopuścić! Macie, na szczęście, dużo czasu. Ponad pół roku trwało, zanim znalazłam metodę. Po rozłączeniu Vegetto, Brolly na widok Goku ponownie oszalał. Zabił Saladina i Gotena, co nas dodatkowo osłabiło. Ostatecznie został pokonany, jednak nie zginął, porwany przez Cella. Nie mogliśmy wykorzystać Smoczych Kul, gdyż jak wiecie, użyliśmy ich wcześniej. Wróg, niestety, zaatakował przed upływem roku. Cell i Majin Brolly przeszkodzili nam w wezwaniu Shenlonga. Vegeta i Goku odmówili fuzji, trudno było ich nawet nakłonić do walki po tej samej stronie. Przegraliśmy. Cell zniszczył Ziemię, mnie udało się uciec wehikułem czasu, chciałam się cofnąć o rok, ale fala uderzeniowa powstała po zniszczeniu Ziemi zakłóciła proces. Trafiłam do Północnej Megagalaktyki, na tysiące lat wcześniej. Mając świadomość, że mogę nie dożyć nawet momentu zniszczenia galaktyki przez Buu, postanowiłam przynajmniej jakoś pomóc mieszkańcom okolicznych planet. W tej galaktyce rządzą Umierające Gwiazdy, które znacie już z Ziemi. Zbudowałam androidy Zeta, by ktoś był w stanie z nimi walczyć, ale okazały się za słabe. Mam zamiar wykorzystać zmodyfikowane DNA androida #17 i stworzyć Aquariusa, który być może będzie zdolny przeciwstawić się potężniejszym Gwiazdom, zwłaszcza Edge'owi. Zabroniłam Zeta ingerować w historię na dłuższą metę i powstrzymywać Buu przed zniszczeniem tej megagalaktyki. Nie wiadomo jakie mogłoby to mieć następstwa. Mam nadzieję, że wyposażeni w tę wiedzę dacie radę powstrzymać nieszczęścia. Powodzenia.
  Na tym wiadomość skończyła się.
  - Ile czasu minęło od śmierci konstruktorki do zniszczenia tej megagalaktyki? - zapytała #18.
  - Dwa lata - odpowiedział Sagitarius.
  - A więc zabił ją ten android? - Kuririn podszedł do Aquariusa. - Jest wyłączony jak rozumiem?
  - Tak. Na oba pytania - odpowiedział Leo.
  - Jak sobie z nim poradziliście?
  - Okazał się wyjątkowo słaby. Taurus pokonał go bez trudu.
  - Został stworzony na bazie DNA mojego brata - powiedziała #18. - Ciekawe skąd Bulma je miała?
  - Nie znamy odpowiedzi na to pytanie - powiedział Sagitarius.
  - Chcecie naprawić waszych towarzyszy, tak? - zapytała #18.
  - Tak.
  - A więc zacznijcie przygotowywać statek. Zawieziemy ich do Bulmy.
  - Bulmy? - zdziwił się Sagitarius.
  - Zaraz wszystko wyjaśnię - uspokoiła Gemini. - Ale faktycznie, nie ma co marnować czasu. Przy okazji, na statku zabrakło energonów, trzeba je uzupełnić.
  - Nie mamy już energonów - powiedział Leo. - Ty i Aries dostaliście ostatnie.
  - Co!? - krzyknęła androidka. - Bez nich podróż na Ziemię potrwa ze dwa miesiące!
  - Trzy. Nic na to nie poradzimy.
  - Tym bardziej musimy się spieszyć!

Koniec rozdziału trzydziestego pierwszego.

Brolly - bestia ujarzmiona?


-> Wstęp <- | Rozdział XXX <- | -> Rozdział XXXII

Autor: Vodnique




Kopiowanie, publikowanie i rozpowszechnianie jakichkolwiek materiałów należących do tego serwisu bez wiedzy i zgody ich autorów jest zabronione.
Wykorzystanie nazewnictwa i elementów mangi/anime Dragon Ball/Dragon Ball Z/Dragon Ball GT lub innych tytułów nie ma na celu naruszania jakichkolwiek praw z nimi związanych.